
Dziś nasz przelew dotarł do Kabulu. Raz wrócił. Było mnóstwo wyjaśniania. Poszedł drugi raz. I jest w porządku. To najważniejsze. Czternaście wdów ma dach nad głową dla siebie i swoich dzieci.
Przypominamy cały czas, że robimy to jako grupa osób wokół Stowarzyszenia. Sami się na to zrzucamy, czyli nie obciąża to rachunku Stowarzyszenia. Na koncie Stowarzyszenia – dzięki Wam, naszym Najwierniejszym Wspierającym, mamy już pieniądze na jedzenie dla kolejnych rodzin wewnętrznych uchodźców na obrzeżach Sany. Ale tu musimy zaczekać. W tej chwili nie możemy wykonać żadnego przelewu. Już nie raz tak bywało. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Wiemy – to trudne, gdy tam na miejscu ludzie czekają na jedzenie.
Przekazaliśmy również pieniądze na lekcje języka angielskiego w maju i czerwcu. Dwadzieścia dziewcząt w kabulskim sierocińcu ma 3 lekcje języka angielskiego tygodniowo, a nauczycielka zapewniony stały dochód.
Serdecznie dziękujemy za Wasze wsparcie.
Wszystkich mocno pozdrawiamy & działamy.
Zdjęcie z Kabulu od naszej partnerskiej organizacji.

Popatrzcie na zdjęcie – w takich warunkach może zamieszkać kobieta z dziećmi. Może pozostać na ulicy. Może żebrać pod meczetem. Ale pracować nie może. Wspieramy czternaście wdów w Kabulu. Każda rodzina (matka z dziećmi) ma bezpieczny, czysty, wyposażony pokój. To robimy jako grupa ludzi wokół Stowarzyszenia (= to, co przekazujemy nie obciąża rachunku Stowarzyszenia). Teraz znów nasz przelew utknął po polskiej stronie. Tak już bywało wcześniej. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Dużo tłumaczyć. Czasem także przygotować parę papierów. W Jemenie kanał zupełny. Mamy pieniądze na żywność dla kolejnych rodzin, ale z przelewem musimy zaczekać.
Wszystkich mocno pozdrawiamy & działamy.
